12 maj '11

Profesorowie do kształcenia, politycy do rządzenia…

Przywalony  jestem robotą papierową z dostosowaniem praktyki funkcjonowania uczelni do wymogów Ustawy  o Szkolnictwie Wyższym.

To 27 poważnych zmian w  statucie, regulaminach i zarządzeniach rektora,  a niektóre trzeba opracować już dzisiaj.
Brak  nadal rozporządzeń Ministra  w  każdej z tych  szczegółowych kwestii.
To  potwierdza moje 16 – letnie  rektorskie doświadczenie -wakacje letnie to okres wytężonej pracy; w tym czasie odwiedzał nas bowiem UKS ,PiP, ZUS ,urzędnicy kontrolujący realizację grantów z funduszy UE ; także  MNiSzW  śle liczne zapytania . Zamiera powoli dyskusja o zmianach w Ustawie,  o której pisałem na początku tego  bloga.
Z tym większym  zaintrygowaniem przeczytałem ciekawą rozmowę  E dwina  Bendyka z prof. Maciejem Żyliczem w „Polityce” ( nr 19 z 10 V 2011).
Profesor jest prezesem Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej i mówi m.in. Rozpoczynamy długotrwały proces koniecznych zmian. Obecny system,  gdy 60% studentów musi płacić za naukę , jest niesprawiedliwy,  bo za naukę płacą najbiedniejsi,  skazani na płatne uczelnie prywatnie leżące blisko miejsca  ich zamieszkania . To nie sprzyja  też podnoszeniu jakości kształcenia. Proponuję wzorem Niemiec i Wielkiej Brytanii jednolity system finansowania studiów,  w którym wszyscy za nie płacą,  ale mają dostęp do kredytu umożliwiającego finansowanie czesnego. Jednak nie łudzę się ,że ta zmiana nastąpi szybko. W powszechnej świadomości  funkcjonuje bowiem  mit bezpłatnej nauk, który prowadzi do chorego podwójnego systemu. Społeczeństwo nic z tego nie ma,  a korzyści czerpie kadra profesorska.
Tak mówi   profesor Żylicz.   I zgadzam się z jego tokiem rozumowania.
Nie zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że „społeczeństwo nic z tego nie ma”.
Ma bowiem źle wykształcone pokolenie.
Natomiast teza , że korzyści z tego czerpie kadra profesorska, oznacza,  że 11 tysięcy profesorów kręci całą polską edukacja.
Bez przesady!
A gdzie są politycy, samorządowcy i kadra urzędnicza?