BLOG Rektora WSZiB Profesor Włodzimierz Roszczynialski pisze…

8lip/112

Dzieci gorszego boga mają już 20 lat

Tytuł sztuki  Marka Medoffa pojawił się jak groźnie memento w jednej z prezentacji  na konferencji rektorów szkół niepublicznych poświęconej XX leciu ich istnienia. 
Mamy  320 uczelni niepublicznych, a przybyło na spotkanie  niecałe 10% rektorów, którym są dobrze  znane meandry polityki edukacyjnej RP. Mankamenty w polityce wobec uczelni niepublicznych to:
• brak dotacji do studiów stacjonarnych -wypacza konkurencję z uczelniami publicznymi,
• dyskryminowanie w dostępie do programów UE  –oznacza marnotrawstwo kapitału społecznego,
• złe rozwiązania prawne  - to kłody rzucane pod nogi
• i na koniec - niż demograficzny  oraz  bezsensowna walka o kandydata na studia .
Jednak na naszym seminarium ta smutna rzeczywistość nie była przedmiotem utyskiwań i żalów.  Jak zauważył prof. Mirosław Zdanowski,  pierwszy przewodniczący konferencji rektorów – możemy być dumni z  dokonań uczelni niepublicznych. Dzisiaj studiuje u nas 32% ogółu polskich studentów-  to prawie 600 tyś osób; w tym  niemal 100 tyś stacjonarnych. Mamy 1,5 mil  m2 własnej powierzchni dydaktycznej - to wyobraźmy sobie, powierzchnia 113 budynków SGH. Kraj wielkości Estonii wypełniłoby 1,5 mil absolwentów w tym 370 tyś magistrów.
Uczelnie założono  w 172 miastach powiatowych, 26 uczelni ma uprawnienia doktorskie a 295 magisterskie, kształcimy na 1623 kierunkach studiów I stopnia  itd.,itd.
I na koniec rozmarzyłem się. Uczelnie państwowe skupiają swoje działania na studiach magisterskich i doktoranckich oraz na badaniach naukowych, tak hojne finansowanych w UE  Niedociążeni nauczyciele akademiccy realizują się na studiach I stopnia  w niepublicznych uczelniach. Państwo wraz ze studiującymi finansuje ich edukację. Amen

Zakres tematyczny: Bez kategorii Dodaj komentarz
Komentarze (2) Trackbacks (0)
  1. Chciałam dorzucić uwagi związane też z zachowaniem się władz niektórych uczelni państwowych. Otwierają szeroko podwoje dla kandydatów – minęły czasy ostrzejszej selekcji na studia „państwowe”. Walcząc o dotacje ministerialne przyjmują kandydatów często „jak leci”. Jest to stwierdzenie brutalne ale prawdziwe. Wymagania i przekazywana wiedza wcale nie są wyśrubowane – wiem to poprzez porównania dokonane z moją koleżankę studiującą na jednym z uniwersytetów. A państwowe uczelnie sowicie finansowane ze środków publicznych mogą pozwolić sobie na pewien luz. Uczelnie niepubliczne muszą się baaardzo pilnować bo każde wątlutkie uchybienie byłoby interpretowane na ich niekorzyść. Mark Medoff przewidział to w odniesieniu do usług edukacyjnych???

  2. Widzę to podobnie jak Pani, stąd komentarz z dnia dzisiejszego, do którego lektury zachęcam.


Leave a comment

Brak trackbacków.